Wycieczka w Góry Świętokrzyskie

W sobotę 09.09. o godz. 6.00 ruszyliśmy ,zgodnie z planem ,na wycieczkę w Góry Świętokrzyskie. Pogoda i dobry humor, nieodzowne elementy udanych wyjazdów, towarzyszyły nam całe dwa dni eskapady! Na 9.00 dotarliśmy do Jaskini Raj, najpiękniejszej polskiej jaskini, która swą nazwę zawdzięcza wyglądowi. Jej niesamowite formy i nacieki skalne zachwycają oczy każdego zwiedzającego . W cenie biletów mieliśmy okazję odwiedzić również „Centrum Neandertalczyka”, ekspozycję przygotowaną nieopodal, przedstawiającą naszą prehistorię.
Kolejnym punktem był zamek w Chęcinach. Przyznam, że jestem pod wrażeniem tego co zobaczyłam gdyż miałam okazję kilka lat temu widzieć ruiny. Teraz, w części dobudowane, w części zabezpieczone, zostały udostępnione turystom w bardzo ciekawy sposób. Panie przewodniczki opowiadają historię zamku i naszych królów i rycerzy okraszając ją wieloma anegdotami i legendami, ubrane są w epokowe średniowieczne stroje, umilają pobyt tańcem. Z wież zamkowych można podziwiać panoramę kielecczyzny i dalszych okolic ponieważ przy dobrej widoczności w zasięgu oka jest 50-60 km w każdą stronę! Ze wzgórza zamkowego zeszliśmy do chęcińskiego rynku i przeszliśmy do restauracji na obiad. Pojedzeni, po piwku lub kawie przejechaliśmy do Tokarni pospacerować po Skansenie Wsi Kieleckiej. Powierzchnia skansenu to 64 km kwadratowe, nie sposób tu zajrzeć w każde miejsce ale przewodnik wybrał najciekawsze obiekty, o których w ciągu dwóch godzin zwiedzania opowiadał wiele ciekawostek; zobaczyliśmy proste chłopskie chałupy i obejścia gospodarskie, domy rzemieślników, lekarza, aptekarza i kościół, i szkołę, i dwór, i byliśmy w wiatraku? Zwiedzanie skansenów ma swój urok bo przywodzi wspomnienia z życia naszych dziadków i pradziadków, wielu uczestników wycieczki pamięta podobne chałupy na wsi i sprzęty, którymi posługiwali się dziadkowie a nawet rodzice.
Po ambitnym dniu (niektórych bolały już nogi) przyszedł czas na relaks. W Strawczynie mieliśmy nocleg więc tam po zakwaterowaniu zjedliśmy kolację i chętni, którym jeszcze starczyło sił i ochoty integrowali się przy pysznym winku i nie tylko.
Drugiego dnia po śniadaniu pojechaliśmy do Nowej Słupi. Tam wyszliśmy na wzgórze do Klasztoru Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej na sumę odpustową (odpust Podwyższenia Drzewa Krzyża Świętego). Niestety, w tym miejscu program wycieczki trochę się zachwiał, uroczystości się przeciągnęły bardziej niż myśleliśmy i musieliśmy zrezygnować z przejścia przez Łysicę.
Po mszy zjedliśmy obiad w pobliskiej karczmie i pojechaliśmy do Muzeum Minerałów. Bardzo ciekawa ekspozycja, trochę zmęczony ale ciekawie opowiadający przewodnik po części zrekompensowały wyrzucenie ciekawego spaceru z programu wycieczki – ale nie ma tego złego, bo już mamy pomysł na kolejny wyjazd, prawdopodobnie w ostatni weekend kwietnia 2018 r. (chętni mogą rezerwować termin).
Po popołudniowej kawie wróciliśmy do autokaru i ruszyliśmy w powrotną drogę. Do Zalasowej wróciliśmy na 21.00 więc wykorzystaliśmy w pełni piękny, na pewno jeden z ostatnich, weekend tego lata.
Dziękujemy bardzo za zorganizowanie wycieczki Panu Kazkowi Kawie i naszej Pani Prezes Katarzynie Mróz. Dziękujemy naszemu kierowcy Grzesiowi Ludwinowi za bezpieczny przewóz i pilotowanie wycieczki. Dziękujemy również wszystkim uczestnikom za udział, za dobry humor i za wyrozumiałość gdzie nie wszystko przebiegało zgodnie z planem .
Zapraszamy na następne wyjazdy, które umożliwiają w miłym towarzystwie poznawać uroki naszych bliższych i dalszych okolic. Do następnego razu!

Tekst: Klaudyna Stępień

Treść komentarzy stanowi własność ich autora. Właściciel strony nie utożsamia się z ich treścią która jest subiektywną wypowiedzią autora. Wszelkie nadużycia proszę zgłaszać do administratora strony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*